Posty

umysłserce

pewne niedokończone sprawy. Wewnętrzne dialogi skupiają się na próbie przepchnięcia różnych światopoglądów. Walczy światopogląd z wewnętrznym rozhahaniem. Kłótnia nie jest łatwa dla strony kierującej się intuicją. Ma bardzo małe życiowe doświadczenie i wciąż jeszcze bladą skórę bo rzadko wypuszczali ją na słońce. Jej głos często się łamie i chowa do środka. Cyklinowanie rozumem to zjawisko z zewnątrz. Jeździli po niej przez lata. Wciąż dławi się pyłem. Ale teraz sięga po nowe narzędzia, w jelitach grają mocne orkiestry. Rusza nowa, zasilana chemicznie produkcja serotoniny. Tam zresztą to wszystko się mieści. Dla umysłu to tylko produkcja gówna. Ta dyskusja toczy się właśnie wokół tematu stereotypów. To jej walka. Bo chce połączenia z ciałem. Uznania za jedno: trzewi, płuc, serca i tętnic z myśleniem. Rozum próbuje wciąż od tego brudu się wzbić w przestrzeń świetlistą. Intuicja mówi, że się nie da. Że go oszukiwali, że mu wmówili, że łańcuszki wysyłane na gadu gadu to ściema. On stoi ni...

wtorek

pisz z głębi czy głębia mnie wpuści czy głębia mnie przyjmie weźmie za rękę wprowadzi w dwoistość procesowania  odczuwanie  mówienie zawijam myśli w skarpety niech będzie im ciepło niech śpią ja w głębi ich milczenia wsłucham się w trzewia będę czuć czuję z głębi      gniew                              zniechęcenie                              smutek czule obracam je w palcach biorę pod światło gruz cieki wodne i róż w środku mówię z głębi mówię głośno jakbym pierwszy raz mówiła *wiersz inspiracyjnie wtorkowy. stworzony z pożyczonych słów i emocji nimi wywołanymi. czy naprawdę się wsłucham. nie wiem. czasem nie chcę. to boli. w tym procesie pierwszą rzeczą była zgoda na to, że to trwa. że to nie jest wyrwanie zęba. że gojenie ma różne odcienie, smaki i czas. wciąz we mnie tupie nóżką mała Ania, ...

1.

  Pościel z motywem kwiatowym. Drobne zielone listki, splątane w pozornie nieregularny wzór. Szybko udaje mi się znaleźć powtarzalne kwadraty. A mimo to zagapiam się, wciąż i wciąż gubiąc wzrok wśród liści. Mały dopaminowy zastrzyk, 100% bawełny. Wywiesiłam pranie na balkonie. I teraz otulam się zapachem słońca. Tonę w szelestach szorstkiego materiału. Nie dodaję płynu zmiękczającego do poszewek. Kołdra jest wełniana, ciężka. Kiedy przychodzi kryzys, który potrzebuje snu, kładę się w tej pościeli, nakrywam narzutą, która kiedyś była dywanem. Gruby, biało czarny splot, bluszcze tulą, koją mój układ nerwowy. Przeciążenia następują po sobie. Moje ciało przyjmuje je jak mikrofibra wodę. Kurczac się przy tym i naprężając. czuję te zagniecenia i nierówności. A mimo to nonszalancko wierzę, że mogę wziąć więcej. I biorę. Kurcząc się przy tym i naprężając.